wtorek, 21 sierpnia 2018

Prawo na wakacjach

W sielskiej urlopowej atmosferze chcemy odpocząć od tego, co codzienne, od reguł i zasad. Czy można „odpocząć od prawa”?. Wydaje nam się, że kiedy nie musimy wypełniać PIT-ów, rozliczać VAT-u, załatwiać spraw urzędowych, wszystkie sprawy prawne pozostawiamy daleko poza sobą. Nic bardziej mylnego.
W hotelu dostaliśmy siedmiometrowy pokój ze wspólną łazienką na korytarzu zamiast apartamentu, którym kuszono nas w folderze. Autokar nie odebrał nas z miejsca zbiórki i musieliśmy gonić wycieczkę taksówką. Ciocia przechorowała całą noc po zjedzeniu lodów rzemieślniczych. Przy zwrocie wynajętego samochodu doliczono nam opłatę za mycie, o której w umowie nie było ani słowa. Uroczy synek pary, która plażowała obok wrzucił nasz nowy telefon do basenu. Nie - to nie zły sen urlopowicza, męczący go w duszną noc, w pokoju z zepsutą klimatyzacją, z widokiem na kolejową bocznicę. Takie lub podobne zdarzenia mogą przydarzyć się każdemu z nas. Choć najchętniej zapomnielibyśmy o nich, gdy już nam się przydarzą możemy z nimi walczyć także na inne sposoby niż tylko planując kolejny urlop dla odreagowania czy zamieszczając skrajnie krytyczną recenzję obiektów lub usług na Google+.
Powinniśmy oczywiście uważnie czytać umowy, sprawdzać usługodawców, unikać podejrzanie wyglądających ofert, innymi słowy zachowywać zwykłą, życiową przezorność i zabierać na wakacje zdrowy rozsądek. Jednak nie przed każdą sytuację można się ustrzec. Wówczas pozostają … właśnie rozwiązania prawne. Nie sięgając po nie, w istocie dajemy przyzwolenie wszystkim tym, którym wydaje się, że wakacje to czas łatwego i szybkiego zarobku, bez konieczności przestrzegania żadnych standardów, kosztem klientów, którym przecież „nie będzie się chciało” po zmarnowanym urlopie szukać winnych tego i wyciągać względem nich konsekwencji.

środa, 1 listopada 2017

Podział majątku po rozwodzie a obciążenie nieruchomości hipoteką

Zaciąganie kredytów zabezpieczonych hipoteką, szczególnie kredytów mieszkaniowych, jest obecnie zjawiskiem bardzo częstym. Dlatego też w praktyce pracy adwokata niejednokrotnie pojawia się pytanie, w jaki sposób na sytuację kredytobiorców wpływa podział majątku po rozwodzie.
Na temat kredytu i rozwodu pisałam już kiedyś, dzisiaj chciałabym więcej miejsca poświęcić przypadkowi, gdy kredyt został zaciągnięty przez oboje byłych już małżonków w czasie, gdy pozostawali w ustroju wspólności ustawowej i przeznaczony na zakup, budowę lub remont nieruchomości mieszkaniowej.
Optymistyczny scenariusz zakłada, że małżonkowie są w stanie porozumieć się co do tego, który z nich będzie dalej korzystał z mieszkania lub domu po rozwodzie i ustalić, w jaki sposób druga osoba otrzyma przypadającą dla niej część wartości nieruchomości. W takich okolicznościach uzgodnienia mogą zostać sfinalizowane zawarciem odpowiedniej umowy u notariusza, a rolą adwokata może być pomoc w wypracowaniu tego porozumienia, przygotowaniu umowy. Można w niej zawrzeć także zasady, na jakich małżonkowie będą spłacać kredyt w przyszłości – czy będą go spłacać oboje, czy tylko ten, kto zatrzymuje nieruchomość.
Częściej jednak obserwować można scenariusz pesymistyczny – rozwiedzeni nie są w stanie się porozumieć, oboje chcą zachować dla siebie nieruchomość. Wtedy spór rozstrzyga sąd. W sprawie tego rodzaju pierwszoplanowe znacznie ma nie tylko to, kto stanie się wyłącznym właścicielem nieruchomości, lecz także to, w jakiej wysokości zostanie ustalona spłata dla drugiej strony. Spłata, co do zasady, powinna odpowiadać połowie wartości nieruchomości. W tym momencie jako niezwykle istotne jawi się pytanie, czy przy obliczaniu wartości tej nieruchomości należy uwzględnić fakt, że jest ona obciążona hipoteką oraz wartość tej hipoteki.
Dotychczas w orzecznictwie Sądu Najwyższego przyjmowano pogląd, że ustalenie wartości nieruchomości powinno nastąpić poprzez określenie jej wartości rynkowej i odjęcie od niej wartości hipoteki. Dopiero tak wyliczona wielkość stawała się podstawą do obliczenia spłaty na rzecz tego, to nie otrzymywał nieruchomości na wyłączną własność. Stanowisko to przyjmowane było także przez sądy rejonowe i okręgowe orzekające w sprawach o podział majątku wspólnego. Jednak w postanowieniu z dnia 27.01.2017 r. (sygnatura akt I CSK 54/16) Sąd Najwyższy zajął odmienne stanowisko twierdząc, że przy obliczaniu wartości nieruchomości, a więc w konsekwencji także przyszłej spłaty, nie należy uwzględniać obciążenia hipoteką i jej wartości.
Pamiętać trzeba, że orzeczenia Sądu Najwyższego wydawane w konkretnych sprawach nie wiążą sądów orzekających w innych sprawach – co oznacza, że inne sądy nie mają prawnego obowiązku podzielania poglądów wyrażonych przez Sąd Najwyższy. W praktyce jednak to właśnie orzeczenia Sądu Najwyższego są niezwykle istotną wskazówką dotyczącą interpretacji przepisów i rozwiązywania problemów prawnych. W tym przypadku mamy jednak do czynienia z sytuacją, gdy pogląd o uwzględnianiu hipoteki został wyrażony w wielu orzeczeniach, zaś nowe stanowisko tylko w jednym. Trzeba zatem cierpliwości, bo dopiero analiza kolejnych orzeczeń sądów I instancji wskaże na ile orzeczenie z 27.01.2017 r. wyznaczy nową linię orzeczniczą, a analiza kolejnych orzeczeń sądów odwoławczych i samego Sądu Najwyższego pozwoli stwierdzić, na ile ta nowa linia orzecznicza będzie miała charakter stały.
Podsumowując, orzeczenie Sądu Najwyższego znajdzie zapewne tyle samo zwolenników co przeciwników, zawsze bowiem tylko jedna strona dostanie nieruchomość a druga spłatę...

niedziela, 22 maja 2016

Po co czytać księgi wieczyste?

Księgi wieczyste prowadzone przez sądy rejonowe – wydziały ksiąg wieczystych, służą ustaleniu stanu prawnego nieruchomości. Są więc specyficznym miejscem gromadzenia informacji o nieruchomościach i związanych z nimi prawach.
Z treści księgi wieczystej można uzyskać przede wszystkim dane dotyczące samej nieruchomości – takie jak jej powierzchnia, położenie, numery działek geodezyjnych, które się na nią składają, numery budynków lub lokali. 
Przede wszystkim zaś, księga zawiera informacje komu przysługuje prawo własności, a także inne prawo związane z nieruchomością, na przykład: służebność drogi koniecznej, służebność przesyłu, służebność mieszkania, prawo użytkowania wieczystego i inne prawa rzeczowe.
Ponadto, w księdze wieczystej mogą zostać ujawnione inne prawa i roszczenia dotyczące nieruchomości – np. informacja, że z nieruchomością związane jest prawo pierwokupu lub odkupu, że jest ona przedmiotem umowy najmu lub dzierżawy. Co istotne, w księdze wieczystej wpisuje się także hipotekę, jeżeli została ustanowiona na nieruchomości. 
Oprócz powyżej wymienionych informacji, lektura księgi wieczystej pozwoli udzielić odpowiedzi na pytanie, czy toczy się egzekucja z nieruchomości. 

Księgi wieczyste prowadzone są w systemie informatycznym. Oznacza to, że w wydziale ksiąg wieczystych dowolnego sądu możemy uzyskać odpis z dowolnej księgi wieczystej, niezależnie od miejsca położenia nieruchomości. Ponadto, dzięki stronie ministerstwa sprawiedliwości można przeglądać treść ksiąg wieczystych za pomocą dowolnego komputera z dostępem do internetu, także w domowym zaciszu. 
Warto jednak pamiętać, że wydruk ze strony ministerstwa nie ma takiej samej mocy jak odpis skrócony lub pełny wydany w wydziale ksiąg wieczystych. Tym samym wydruk taki nie może stanowić dowodu w postępowaniu sądowym. 

Wydziały ksiąg wieczystych przechowują także dokumenty będące podstawą wpisu, na przykład akty notarialne, mapy nieruchomości, postanowienia sądów, akty stanu cywilnego. Dlatego też mogą być źródłem wiedzy o historii danej nieruchomości, zawartych umowach czy postępowaniach spadkowych. W wydziałach ksiąg wieczystych można uzyskać odpisy ze starych dokumentów, które mogą być wykorzystywane jako dowód w aktualnie toczących się postępowaniach.

Księgi wieczyste powinny być zatem lekturą obowiązkową dla wszystkich tych, którzy zamierzają nabyć nieruchomość lub zawrzeć inną umowę odnoszącą się do nieruchomości. Sprawdzenie jej stanu w księdze wieczystej pozwoli uniknąć takich sytuacji – jak zawarcie umowy z osobą nieuprawnioną do rozporządzania nieruchomością lub zawarcie umowy dotyczącej nieruchomości obciążonej prawem osoby trzeciej, o którym nabywca nie wiedział.

sobota, 9 stycznia 2016

O tym dlaczego warto czytać listy (z sądu i nie tylko)

Czy warto czytać listy - korespondencję „urzędową” – nadawaną przez sądy, prokuratury, policję, urzędy, komorników itd.? Albo raczej – czy warto odbierać korespondencję (bo to pierwszy – niezbędny krok do jej przeczytania)?
Postawione pytanie tylko z pozoru wydaje się banalne – dość powszechnie pokutuje bowiem przekonanie, że nie odbierając korespondencji można polepszyć w jakiś sposób swoją sytuację – na przykład zablokować toczące się postępowanie sądowe, egzekucyjne lub administracyjne. Wiele osób sądzi, że nieobieranie listów z sądu skutecznie chroni przed wydaniem wyroku lub jego uprawomocnieniem się. Inni natomiast uważają, że być może kiedyś – w dogodnym momencie, będzie można skutecznie powołać się na argument, że nie brało się udziału w sprawie. Niestety są to błędne poglądy, a nieodbieranie korespondencji najczęściej skutkuje negatywnymi, zwykle nieodwracalnymi skutkami.

Domniemanie doręczenia
Zgodnie z kodeksem postępowania cywilnego – listonosz ma obowiązek dwukrotnie podjąć próbę doręczenia korespondencji. Jeżeli pierwsza z nich jest nieudana pozostawia awizo – na podstawie którego można w ciągu 7 dni odebrać list w placówce pocztowej. Gdy nie zostanie on odebrany po upływie tego okresu – listonosz ponownie pozostawia awizo, a list przez kolejne 7 dni jest przechowywany na poczcie. Gdy i w tym terminie nie zostanie podjęty zwracany jest do nadawcy – np. do sądu lub do komornika i składany w aktach sprawy. Data złożenia w aktach uznawana jest za datę doręczenia – czyli wywołuje takie same skutki jak gdyby adresat odebrał korespondencję. Oznacza to, że od tego momentu biegną terminy sądowe lub ustawowe – np. termin do wniesienia apelacji, zażalenia, sprzeciwu itd., albowiem osoba, która w takiej sytuacji nie odebrała korespondencji uważana jest za skutecznie o niej zawiadomioną.

Miejsce zamieszkania czy miejsce zameldowania
Coraz częściej zdarza się, że wiele osób nie zamieszkuje w miejscu swojego zameldowania. Adres zamieszkania czy też adres określany jako „korespondencyjny” podajemy w wielu miejscach – na przykład zawierając różnego rodzaju umowy, ponadto, osoby prowadzące działalność gospodarczą często posługują się adresem siedziby albo oddziału.
Należy pamiętać, że powód powinien podać w pozwie adres zamieszkania pozwanego, a jeżeli pozywa przedsiębiorcę – adres jego siedziby – czyli miejsca prowadzonej działalności. Nie musi być to natomiast adres zameldowania. W szczególności, jeżeli pozwany sam podał gdzieś adres – jako adres zamieszkania, powód nie musi sprawdzać, czy jest to adres rzeczywistego zamieszkania albo czy jest to adres zameldowania.
Można postawić więc dwa wnioski: po pierwsze – należy zastanowić się przed każdorazowym podaniem adresu – czy rzeczywiście chcemy, aby w przyszłości korespondencja adresowana do nas była wysyłana właśnie tam? czy będziemy mogli ją swobodnie odbierać? Po drugie – jeżeli jesteśmy zobowiązani ujawniać adres prowadzonej działalności gospodarczej w Krajowym Rejestrze Sądowym lub w Centralnej Ewidencji i Informacji Działalności Gospodarczej dbajmy, aby zawsze był to adres aktualny. Po trzecie - korespondencja może zostać uznana za skutecznie doręczoną, nawet jeżeli nie była wysyłana na adres zameldowania.

A co w sytuacji, gdy dopiero ze znacznym opóźnieniem dowiemy się, że nieodebrana korespondencja zawierała coś bardzo istotnego – np. wyrok? Jeżeli nieodebranie korespondencji wynika z okoliczności niezawinionych, możliwe jest przywrócenie terminu do dokonania czynności procesowej – np. do wniesienia apelacji. Należy jednak działać szybko – złożenie wniosku o przywrócenie terminu powinno nastąpić w ciągu 7 dni od daty ustania przyczyny uchybienia terminowi – czyli od daty dowiedzenia się o okolicznościach, uzasadniających podjęcie jakiś kroków – innymi słowy od dowiedzenia się o wyroku, postanowieniu, decyzji, dokonaniu zajęcia przez komornika  itp. We wniosku należy wskazać dlaczego dopiero teraz podejmuje się działanie – to znaczy, dlaczego nie braliśmy udziału wcześniej w postępowaniu lub dlaczego nie odbieraliśmy korespondencji. Jeżeli sąd lub organ przywróci termin do dokonania czynności procesowej, zostanie ona uznana za dokonaną w terminie i uda nam się uniknąć skutków opóźnienia.
Nie powinniśmy się obawiać, że ktoś świadomie poda błędny lub nawet fałszywy adres jako nasz, aby polepszyć swoją pozycję. W ostateczności, stronie, która nie brała udziału w postępowaniu już zakończonym, choć była do tego uprawniona na skutek błędu lub podstępu, przysługuje możliwość wznowienia postępowania.

Warto także pamiętać o możliwości udzielenia upoważnienia osobie zaufanej do odbierania korespondencji w naszym imieniu. Upoważnienie takie może przybrać postać pełnomocnictwa pocztowego – udzielonego do odbierania wszystkich przesyłek doręczanych przez Pocztę Polska S.A. albo upoważnienia do odbierania korespondencji tylko od niektórych adresatów. Czasami, szczególnie w związku z pobytem za granicą, gdy koordynowanie postępowania sądowego z uwagi na odległość jest znacznie utrudnione, warto zastanowić się nad możliwością ustanowienia pełnomocnika procesowego – choćby w osobie adwokata. Wówczas cała korespondencja dotycząca strony kierowana jest do pełnomocnika. Dysponuje on wiedzą o wszelkich okolicznościach dotyczących sprawy i może na bieżąco informować stronę, tak, że nawet nieodebranie w terminie korespondencji nie niesie ze sobą już opisanych wyżej niebezpieczeństw. Ponadto pełnomocnik zadba o to, aby wszelkie czynności  - przede wszystkim takie jak złożenie zażalenia czy apelacji były dokonywane terminowo.

czwartek, 29 października 2015

Mobbing, molestowanie czy dyskryminacja, czyli o tym co pracodawcy wolno, a czego nie

W pracy spędzamy znaczną część życia, zawieramy znajomości czasem przyjaźnie. Relacje towarzyskie i służbowe zazębiają się. Czasami jednak zamiast zgranego zespołu, sympatycznej atmosfery i realizacji pasji, jaką może być praca, staje się ona nieznośnym uprzykrzeniem przywodzącym na myśl chęć panicznej ucieczki za wszelką cenę. Bo szef krzyczy i wprowadza nerwową atmosferę, bo nakładanym zadaniom albo terminom ich realizacji nie można podołać nawet zostając w pracy po godzinach, a tymczasem kolega siedzący przy burku obok podejmuje decyzje tylko co do koloru krawata na jutro. Ale spójrzmy z drugiej strony – szef czasem musi mobilizować pracowników, gdyby nie zachęcał ich energicznie do pracy nie dotrzymano by żadnych terminów, a kolega zza biurka obok może właśnie zakończył z sukcesem bardzo ważny projekt i teraz ma kilka lżejszych zadań. Gdzie jest granica, pomiędzy tym co dozwolone w zarządzaniu personelem a tym co naganne i nielegalne?

DYSKRYMINACJA
Jednoznaczny i jasny zakaz dyskryminacji wynika wprost z przepisów kodeksu cywilnego. Oznacza on, że pracowników znajdujących się w jednakowej sytuacji faktycznej i prawnej należy traktować w ten sam sposób. W szczególności zasada ta przekłada się na obowiązek równego wynagradzania za tą samą pracę. Jeżeli zatem przyjęto do pracy dwie asystentki prezesa o analogicznym wykształceniu i doświadczeniu, z których jedna została zatrudniona na umowę o pracę na czas nieokreślony i zajmuje się parzeniem kawy a druga – zatrudniona na czas określony – tłumaczy kontrakty z norweskiego na holenderski, w przerwach koordynując całą pracę sekretariatu, to należy powziąć poważną wątpliwość czy zasada równego traktowania jest traktowana poważnie.

MOLESTOWANIE
Molestowanie najczęściej w potocznym odbiorze, niestety także samych pracodawców, kojarzy się wyłącznie z molestowaniem seksualnym. Wynika to przede wszystkim z faktu, iż najczęściej nieprawidłowości o takim właśnie podłożu są ujawniane i nagłaśniane w mediach. Nie ujmując znaczenia medialnemu przekazowi, podkreślić należy, że nie tylko do tego ogranicza się molestowanie. W ten sposób należy bowiem zakwalifikować każdy przypadek niepożądanego zachowania, którego celem lub skutkiem jest naruszenie godności pracownika i stworzenie wobec niego zastraszającej, wrogiej, poniżającej, upokarzającej lub uwłaczającej atmosfery. Może być więc molestowaniem każde zachowanie obliczone na to, by pracownik poczuł się mniej wartościowym, nieprzydatnym, gorszym od innych.

MOBBING
Polega na uporczywym i długotrwałym nękaniu lub zastraszaniu pracownika, wywołującym u niego zaniżoną samoocenę przydatności zawodowej, poniżenie lub ośmieszenie pracownika, odizolowanie go lub wyeliminowanie z zespołu pracowników. Jeżeli mobbing doprowadziłby u pracownika do rozstroju zdrowia psychicznego lub fizycznego, może żądać od pracodawcy zadośćuczynienia za doznana krzywdę. Pracownik mobbowany może także, powołując się na tę okoliczność, rozwiązać stosunek pracy, jednocześnie występując o odszkodowanie mające na celu zrekompensować utracone wynagrodzenie. Podkreślić należy, że także w przypadku dyskryminacji nienoszącej cech mobbingu, pracownikowi przysługują roszczenia o wyrównanie uszczerbku w dobrach majątkowych i niemajątkowych.

W przypadku naruszania przez pracodawcę lub jednego z pracowników zakazu dyskryminacji najważniejsze, a jednocześnie najtrudniejsze, to nie pozostawać biernym – zarówno wtedy, gdy niewłaściwe zachowania są wymierzone przeciwko nam jak i przeciwko naszym współpracownikom. Warto pamiętać, że niektóre naruszenia praw pracowników stanowić mogą przestępstwa zgodnie z regulacjami kodeksu karnego.
Prawo daje zatem pracownikom instrumenty służące do ochrony przysługujących im praw – warto po nie sięgać. Lecz, by było to w pełni skuteczne, trzeba mieć możliwość udowodnienia tego, na co się powołujemy. Dlatego też nosząc się z zamiarem wystąpienia na drogę sądową warto zastanowić się co można wykorzystać jako dowody – np. dokumenty, maile, sms-y, czaty internetowy itp. Warto także zachowywać dane osób, które mogłyby wystąpić w roli świadków.

Niewątpliwie wystąpienie przeciwko obecnemu lub byłemu pracodawcy nie należy do rzeczy łatwych, w szczególności, gdy wywołuje to traumatyczne skojarzenia. Warto jednak pamiętać, że bierność jest zgodą na niewłaściwy, niemoralny, niezgodny z prawem sposób traktowania pracowników, a dyskryminacja może dotknąć każdego – nas, naszych bliskich czy znajomych. Wyrażając swój sprzeciw możemy wpływać na kształtowanie prawidłowych postaw – w interesie własnym i innych.

poniedziałek, 13 kwietnia 2015

Bezpłatne Porady Adwokackie

Kolejna edycja Bezpłatnych Porad Adwokackich pod patronatem Naczelnej Rady Adwokackiej odbędzie się w dniu 18 kwietnia 2015 od godziny 9 do 15.
Kancelaria Adwokacka Adwokat dr Anna Pacholska w Dąbrowie Górniczej serdecznie zaprasza zainteresowanych. Celem rezerwacji godziny spotkania prosimy o wcześniejszy telefon pod numer Kancelarii.

niedziela, 8 marca 2015

Świadek - co musi, co może a co powinien...

Dostaliśmy wezwanie - do sądu, do prokuratury, na policję - na przesłuchanie w charakterze świadka - i co dalej? Iść czy nie iść? Czego się spodziewać? Jakie świadek ma prawa, a jakie obowiązki? Często składanie zeznań jako świadek to pierwszy kontakt z sądem lub prokuratorem, dlatego wystąpienie w takim charakterze budzić może pytania i wątpliwości.

Świadek musi:
Po pierwsze świadek musi się stawić. Od tego obowiązku zwolnić mogą nas tylko sytuacje nadzwyczajne np. pobyt w szpitalu. Pamiętać należy, iż zwolnienie lekarskie nie jest dostateczne do usprawiedliwienia nieobecności, jeżeli pochodzi od jakiegokolwiek innego lekarza niż sądowy. Jeżeli niemożliwość stawiennictwa jest związana z chorobą, należy udać się do lekarza sądowego (aa stronach internetowych sądów listy uprawnionych lekarzy). Niestawiennictwo nieusprawiedliwione może wiązać się z przykrymi konsekwencjami, takimi jak przymusowe doprowadzenie przez policję czy ukaranie karą grzywny - co możliwe jest zarówno w postępowaniu karnym jak i cywilnym.

Po drugie świadek musi odpowiadać na pytania. Co ważne zarówno na pytania sądu jak i stron - nie jest przy tym ważne, że jedną ze stron jest na przykład były zięć, aktualny lub były pracodawca, nielubiany sąsiad lub ktokolwiek inny niemile przez nas widziany. W wyjątkowych jednak przypadkach można się od odpowiedzi na pytanie uchylić. Dotyczy to przypadków, gdy odpowiedź na pytanie mogłaby nas lub naszych bliskich narazić na odpowiedzialność karną lub karno - skarbową, dotkliwą szkodę majątkowa, hańbę lub wiązałaby się ze złamaniem tajemnicy zawodowej.

Po trzecie świadek musi mówić prawdę. W tym, wydawać by się mogło banalnym stwierdzeniu, leży sens bycia świadkiem - osobowym źródłem dowodowym, dzięki któremu sąd ma zebrać informacje potrzebne do rozstrzygnięcia sprawy. Dlatego też nie warto, będąc świadkiem, kierować się animozjami czy sympatiami względem stron postępowania, a zeznając warto podać fakty, odcedzając je z własnych ocen, opinii i przypuszczeń. Można jednak zadać pytanie, jak należy się zachować w sytuacji, gdy co prawda nie jesteśmy stroną postępowania, ale to co powiemy będzie miało dla nas i dla naszego życia znaczenie. Takich przypadków w praktyce zdarza się bardzo wiele - gdy wezwano nas w sprawie rozwodowej znajomych, w sprawie o dział spadku w najbliższej rodzinie, w sprawie wytoczonej przez kolegę z pracy wspólnemu pracodawcy, w sprawie o awantury domowe pomiędzy sąsiadami. Co więcej - możemy być zachęcani, by o czymś chociażby powiedzieć lub nie powiedzieć - przecież każdy może się pomylić albo o czymś zapomnieć. W takich, patowych wydawałoby się sytuacjach, warto kierować się, jeśli nie zasadą moralną o najwyższej randze prawdomówności, to własnym interesem, pamiętając, że składanie fałszywych zeznań jest karalne (art. 233 § 1 kodeksu karnego przewiduje karę do 3 lat pozbawiania wolności) o czym każdy świadek jest pouczany przed przystąpieniem do składania zeznań. I pouczenie to nie jest jedynie uroczystą formułką dla podniesienia rangi sytuacji. W postępowaniu, tak karnym jak i cywilnym zeznania świadków konfrontowane są z pozostałymi dowodami,  o których wszakże świadek - nie będący stroną postępowania nie wie lub które mogą pojawić się później. Jeżeli sąd lub prokurator powezmą wątpliwość co do prawdomówności świadka, mogą sprawę z urzędu przekazać do zbadania prokuraturze. Podobnie zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa złożyć może każda ze stron postępowania cywilnego.

Świadek może:
1.    odmówić zeznań - tylko wyjątkowo i w ściśle określonych przypadkach, gdy jest: osobą najbliższą dla strony, oskarżonym w innym postępowaniu, które pozostaje jednak w związku ze składanymi zeznaniami. Warto pamiętać, że prawo odmowy zeznań obejmuje także byłego męża lub żonę - po rozwodzie, a także osoby żyjące w związku nieformalnym - konkubentów;
2.    ubiegać się o zwrot kosztów stawiennictwa zarówno w sprawie cywilnej jak i karnej;
3.    żądać od pracodawcy udzielenia dnia wolnego w związku ze stawiennictwem w sądzie;
4.    żądać przesłuchania z wyłączeniem jawności - jeżeli treść zeznań może narazić jego albo osobę jemu najbliższą na hańbę - oznacza to, że na sali rozpraw nie może znajdować się publiczność. Ta możliwość może mieć istotne znacznie dla pokrzywdzonych przestępstwem, który przed sądem występują jako świadkowie i musieliby opowiadać o traumatycznych przeżyciach czy kwestiach bardzo osobistych. W takich przypadkach sąd może też zarządzić składanie zeznań pod nieobecność oskarżonego;
5.    żądać przesłuchania jako świadek anonimowy lub żądać utajnienia niektórych danych - w postępowaniu karnym. Dotyczy to sytuacji, gdy świadek może obawiać się, że złożenie zeznań narazi jego lub jego najbliższych na uzasadnione niebezpieczeństwo. W takim przypadku istnieje możliwość zachowania takich środków ostrożności, by tylko sąd i prokurator znał pełną tożsamość świadka - nie pozna jej natomiast oskarżony.

Świadek powinien:
W postępowaniu karnym pamiętać należy o tym, że niejednokrotnie postępowanie przygotowawcze najpierw prowadzone jest w sprawie, a nie przeciwko osobie. Wówczas często przesłuchiwane są w charakterze świadków osoby, które później stają się podejrzanymi. W takim przypadku, już będąc wezwanym na świadka, warto zasięgnąć porady adwokata co do sytuacji, w której się znajdujemy i możliwych kierunków jej ewolucji. Warto także pamiętać, że świadek może się stawić na przesłuchanie z pełnomocnikiem.